Dobrowolny więzień

Klatka stała, kurzyła się.. nieużytek taki. Postanowiłam więc posprzątać, zapakować i znieść do piwnicy - niech czeka na nowego mieszkańca nie walając mi się pod nogami.
Jak postanowiła tak zrobiłam z pominięciem ostatniego etapu, gdyż nowy mieszkaniec klatki zmaterializował się i zadomowił szybciej niż myślałam.
Tak drodzy Państwo.. Tiger chyba z bardzo wziął sobie do serca powiedzenie "mozesz być kim chcesz.." i postanowił zostać.. no właśnie, czym? Nie ustaliłam jeszcze.
Od dwóch dni siedzi sierota w klatce, śpi tam, leży, wchodzi i wychodzi, a jak usiłuję zamknąć to drze się na mnie terrorysta jeden. Jeszcze większa awantura jak Tequilla wtyka tam nos podczas nieobecności Pana na włościach..
No i teraz wychodzę na hipokrytkę wspierając inicjatywę OTWARTE KLATKI (jak ktoś nie zna to sie przy okazji może zapoznać), chociaż w sumie.. klatka niby pozostaje otwarta...
Koty zawsze mają genialne pomysły, ciekawą kryjówkę sobie znalazł :D
OdpowiedzUsuńJeszcze żeby to faktycznie kryjówka była, to bym to pod jakąś kocią logike podciagneła.. ale łotra widać z każdej strony ;)
UsuńAch ten Tiger! :D
OdpowiedzUsuńMiejsce znalazł sobie świetne. :)
Fantastyczne.. goście bedą mysleli, że sie nad biednym kotem znęcam i go w klatkę upycham :)
UsuńSpodobało mu się :-)
OdpowiedzUsuńMa swój "domek"
Może się wyprowaaaaaadzi ...
Nie zanosi się.. kolejny dzień i dalej twardo siedzi w klatce. MOże to jakiś protest jest..
Usuń