Łapą pisane

kocie zapiski

Advertisment

Mam w domu lampę...





O tym, że pomogę Fifiemu dowiedziałam się de facto ...post factum, dzięki mojej matce, której serce połamało się w drobny mak ( a to się rzadkość). Kiedy od sąsiada usłyszała o historii półrocznego psiaka nie wahała się ani chwili! Dobrze wiedziała, ze trzeba pomóc.. także pomogła mną, proponując moją pomoc w szukaniu domu :) Dzielna matka! Bohater roku normalnie!

Kiedy usłyszałam, ze pomogę (bo generalnie ominęłyśmy z matką taką drobną grzeczność jak pytanie czy bym mogła - to przecież oczywiste !) i wysłuchałm historii psiaka, moje serduche chociaż "twarde" jak kostka lodu, pękło również (poniżej skrócona historia z ogłoszenia Fifki):

Fifi to ok. 6 miesięczne psie dziecko, jako kilkutygodniowy smyk pojawił się na jednej z działek letniskowych w Nasielsku, w poszukiwaniu schronienia.
Szczęście w nieszczęściu, działka należała do psiarza, który mimo iż nie był w stanie przygarnąć kolejnego lokatora do małego mieszkania starał się zadbać o psiaka w weekendy, kiedy przebywał na działce i szukać mu domu.
Maluch przez większość okolicznych mieszkańców jest przeganiany, telefonom do Gminy w jego sprawie nie ma końca. Grozi mu wywózka do schroniska ( Chrcynno). W nieznanych okolicznościach kilka dni temu stracił oko. Jest po operacji, na lekach (jeszcze 10 dni)
Nie wiadomo co stało sie naprawdę, podobno popędził za jakimś samochodem i wrócił okaleczony. Na czas leczenia jest pod opieką ale potem będzie musiał wrócić do nieprzychylnych mieszkańców i wyczekiwania 5 dni w tygodniu na przychylną mu duszę.

Fifi to mądry psiak, w każdy weekend wraca na działkę szukajac schronienia. Dogaduje się z innymi psami, chociaż większych od siebie troche sie obawia, nie ma w nim śladu agresji. Jest posłuszny i bardzo kontaktowy, co prawdopodobnie doprowadziło do jego tragedii.
To jest ostatnia szansa aby mu uratować życie....


Co robisz kiedy słyszysz, że pies żyje w lesie, jest dokarmiany w weekendy i traktowany przez okolicznych mieszkańców jak największe zło świata?
...

Ja Ci powiem co robisz! Myślisz, że już nie masz siły, świata nie zbawisz, wszystkim nie pomożesz, po czym konsekwentnie...
Jedziesz 70 km z sąsiadem  jedną stronę na zadupie jakichmało po psa i przywozisz go sobie do domu.. bo tak! Bo możesz! Hmm.. albo w tym przypadku bo nie możesz.. nie umiesz powiedzieć nie.

Mała bezoka lampa zalega na moim łóżku, noc mieliśmy ciężką, miasto go przeraziło, dom jakiś straszny... piszczeć więc całą noc należało chodząc od drzwi do dokna i demolując przy tym wszystko po drodze (bo się ups.. zahaczyło o lampion).

W terorii, dziś zawozimy Fifiego z sąsiadem na zdjecie szwów i do domu tymczasowego. W praktyce.. co ma być to będzie.







A taki był fajny psiak...












Podziel sie:

CześćKociarzu

Jesteś na kocim blogu Tigera i Tequilli oraz tymczasów.
Mamy nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie.
Zostaw po sobie ślad dołączajac do konwersacji!
Zobacz nas na portalach społecznościowych i udostępnij post!
Ach...no i baw się dobrze..
Pozdrawiamy,

Mraux i koty.

DOŁĄCZ DO KONWERSACJI

2 miauczących:

USZCZĘŚLIW KOTA - zostaw komentarz